Żegnaj Lucky – czyli o tym jak strata psa boli

Gdy Twój najlepszy przyjaciel odchodzi, Twoje serce rozpada się na milion kawałków. Strata psa powoduje ogromne, niekontrolowane cierpienie, z którym ciężko jest walczyć. Tym bardziej jeżeli musisz pożegnać wspaniałego wieloletniego towarzysza…

strata psa żegnaj lucky

Lucky był z nami od 2007 roku. To właśnie wtedy dostałam swojego wymarzonego West Highland Terriera. Pamiętam jak dziś, gdy będąc na weekend w odwiedzinach u rodziny z innego miasta, nakazano mi iść pomóc mamie wnieść zakupy. Mama stała i szeroko się do mnie uśmiechała, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Powiedziała, żebym wzięła zakupy z przedniego siedzenia auta. Tam czekał na mnie koszyk, a w nim słodki, biały szczeniak, który nie mógł ustać ze szczęścia na mój widok. Ja także ledwo utrzymałam się na nogach. To była ogromna niespodzianka i miłość od pierwszego wejrzenia.

Lucky – najlepszy pies na świecie

Pewnie każdy może tak powiedzieć o swoim psie. Ale dla mnie Lucky naprawdę był najlepszy.

Przez te 12 lat Lucky stał się przyjacielem wszystkich, którzy go poznali. Był niesamowicie towarzyskim psem, który skradł serca wielu moim znajomym. Nawet moja babcia (ogromna anty-fanka psów) uwielbiała Luckiego za to, jaki jest spokojny i grzeczny. Jakby rozumiał, że u babci trzeba się dobrze zachowywać.

Za to go kochaliśmy

Nie raz potrafił nas rozbawić do łez. Największą atrakcją było jego oglądanie telewizji. Potrafił siedzieć i godzinami oglądać z nami telewizję. Jedynym warunkiem było oglądanie filmów ze zwierzętami. Inne go nie interesowały (chociaż mama z siostrą wmawiają mi, że kochał również serial Ranczo). Dlatego jak tylko miał ochotę coś z nami pooglądać to włączaliśmy Animal Planet albo 101 dalmatyńczyków. I pies siedział jak zaczarowany, czasem poszczekując na ganiające na ekranie psy.

Ponadto nie wiemy jak to się stało, ale na hasło „kot!” nauczył się kierować wzrok w stronę telewizora w poszukiwaniu na nim zwierząt. I tak już zostało, że „kot!” oznaczał „patrz na telewizor!”.

A przy wejściu do naszego domu to właśnie Lucky zawsze stał na schodach witając gości. Robił to w wyjątkowy sposób, bowiem do każdego wyciągał łapę na przywitanie. Jednakże nigdy jej nikomu ostatecznie nie podawał. Tuż przed uściśnięciem jej przez gościa, psiak szybko stawiał łapkę z powrotem na ziemi i biegł w dalszą część domu. Taki mały rytuał powitalny.

Oprócz tego bardzo nas bawił swoim anty-nastawieniem do ludzkich stóp. Nie wiemy jak to rozróżniał, ale gdy tylko nagle podczas głaskania dotknięto go stopą, obrażał się, warczał i uciekał.

I oczywiście jak większość Westów Lucky był ogromną gadułą. Gdy tylko przepełniało go szczęście, wydawał z siebie masę różnych dźwięków. Między innymi bardzo często warczał. Ze szczęścia! Dla nowo poznanych osób zawsze było to dziwne i nakazywało zachowanie ostrożności (przecież jak pies warczy, to znaczy że jest zły albo coś mu się nie podoba, nie?). A Lucky warczał jak był szczęśliwy.

A teraz już go nie ma…

Strata psa 

Minął zaledwie jeden dzień, a już tak strasznie nam go brakuje.

Wczorajszy dzień był paskudny. Za oknami cały czas padał deszcz, a w domu słychać było jedynie dźwięki płaczu i ciągania nosem. Wiedzieliśmy, że zaraz nastąpi chwila ostatecznego pożegnania. Lucky miał guza, rozrastającego się na praktycznie całą okolice głowy i szyi. Zaatakował już jego kości oraz żyły, a stało się to wszystko niesamowicie szybko. To tragiczne w jak ekspresowym tempie nowotwór zmienił naszego żywiołowego i wiecznie radosnego psa w osowiałą kulkę przepełnioną cierpieniem.

Skąd biorą się te nowotwory u naszych psów? Dlaczego ostatnimi czasy jest ich tak dużo? I dlaczego to musiało dotknąć akurat mojego psa…? Czy ktoś potrafi udzielić odpowiedzi na te pytania?

Strata psa i jednocześnie najlepszego przyjaciela jest bardzo bolesna. Od wczoraj cały nasz dom przeżywa żałobę. Każdy z nas na swój własny sposób. Ja musiałam się tymi emocjami podzielić na blogu, bowiem nasz pies zasługiwał na oficjalne pożegnanie także tutaj. Był częścią mnie przez te 12 lat. I teraz ta cząstka odeszła.

Zastanawiam się tylko czy mogłam Ci zapewnić lepsze życie, Lucky. Czy miałeś na pewno wszystko to, czego potrzebowałeś? A może na jakimś etapie Cię zawiodłam? Starałam się jak mogłam, abyś miał najlepsze życie…

 

lucky

Na zawsze w naszych sercach  

Follow my blog with Bloglovin